BlogWygrany wyrok w Lublinie dot. kredytu frankowego

22 września, 20210

Wygrany wyrok dot. kredytu frankowego – sprawa z mBankiem

W naszych Social Mediach chwaliliśmy się już o wyroku w sprawie dot. kredytu frankowego. Wygraliśmy sprawę sądową z mBankiem! Zapomnieliśmy jednak umieścić tej jakże pozytywnej informacji na naszym blogu. A przecież nie wszyscy korzystają z Facebooka. Dlatego postanowiliśmy szybko naprawić ten błąd.

Dobre wieści są takie, że Sąd Okręgowy w Lublinie wyrokiem z 13 lipca 2021 r. ustalił, że umowa frankowa naszego Klienta z mBankiem jest nieważna. Dodatkowo Sąd zasądził na rzecz naszego Klienta kwotę 52 743,62 zł wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie. Nasza Kancelaria wygrała tę sprawę w 100%, dzięki czemu Sąd zasądził na rzecz Klienta pełny zwrot kosztów procesu, czyli 8 417 zł. Sprawa prowadzona była pod sygnaturą akt I C 1461/20

Czytaj też: pełne uzasadnienie wyroku SO w Lublinie z dnia 13 lipca 2021 r.

Jak wyglądał proces z bankiem od kuchni?

Pozew złożyliśmy w czerwcu 2018 r. Na początku domagaliśmy się jedynie „odfrankowienia” umowy, czyli traktowania jej od początku jako kredytu złotowego oprocentowanego na LIBORze. Takie też było życzenie naszego Klienta, któremu jeszcze trochę brakowało do pełnego rozliczenia się z bankiem w razie ustalenia, że jego umowa jest nieważna.

 

Jednak już po kilku miesiącach udało nam się przekonać Klienta, że warto zmodyfikować pozew w ten sposób, aby w pierwszej kolejności walczyć o nieważność umowy, a w drugiej – o „odfrankowienie”.

 

W sprawie był powołany biegły sądowy, aby wyliczył wysokość nadpłaconych rat. Jest to często niezbędny dowód na wypadek „odfrankowienia” umowy. Przeprowadzenie takiego dowodu nie przesądza jeszcze o wyniku sprawy. Można się zresztą o tym przekonać na kanwie naszej sprawy. Wysokość zaliczki na biegłego wynosiła 2 000 zł. Tyle zapłacił nasz Klient na zobowiązanie Sądu. Kwota ta jest w wyroku zasądzona w pkt IV, razem ze zwrotem opłaty sądowej od pozwu w wysokości 1000 zł oraz kosztów zastępstwa procesowego.

 

Dlaczego Sąd uznał umowę za nieważną?

 

Przede wszystkim, Sąd przychylił się do wszystkich naszych argumentów podniesionych w sprawie. Cieszy nas też to, że Sąd orzekł w sentencji wyroku (czyli przed uzasadnieniem), że umowa jest nieważna oraz zasądził świadczenie nienależne od banku. Zdarzają się bowiem wyroki, że Sąd tylko przesłankowo uznaje umowę za nieważną. Czyli w wyroku zasądza nienależne świadczenie, a w uzasadnieniu pisze, że umowa jest nieważna.

 

Kwestia nieważności w sentencji nie jest jeszcze jednolicie przyjmowana we wszystkich sądach, dlatego jesteśmy tym bardziej usatysfakcjonowani. Dzięki nieważności w sentencji, czyli tak jak w wyroku z 13 lipca 2021 r., prawdopodobnie szybciej uda się usunąć wpis hipoteki banku z księgi wieczystej. Oczywiście dopiero po prawomocnym wyroku.

 

Nr 1 Sąd uznał, że umowa jest sprzeczna z prawem

 

Sprzeczność umowy z prawem jest poważnym zarzutem względem banku. Można nawet określić to jako kwalifikowaną wadę umowy. Wynika to z tego, że umowa nie określa jednoznacznej kwoty udzielonego kredytu podlegającej zwrotowi przez konsumenta. Umowa nie wskazuje też dokładnej metody wykonywanych przez bank przeliczeń kursowych. Raz w chwili wypłaty kredytu, a dwa – każdorazowo w przypadku spłaty rat kredytu.

 

Sąd potraktował indeksację jako umowną klauzulę waloryzacyjną. W rezultacie uznał, że miernik wartości służący tejże waloryzacji powinien być określany w sposób precyzyjny i obiektywny. Jeśli indeksacja nie spełnia tych wymagań, to nie da się oznaczyć wysokości świadczenia kredytobiorcy. Tymczasem, oznaczenie świadczenia jest warunkiem ważnego zobowiązania.

 

Ostatecznie sąd stwierdził, że sporna mowa kredytu nie spełnia ustawowych wymogów definicji umowy kredytu. Stanowi o tym art. 69 ustawy – Prawo bankowe.

 

Nr 2 Sąd uznał, że bank mógł dowolnie ustalać kursy w tabelach bankowych

 

Sąd przeanalizował konstrukcję umowy kredytu. Na tej podstawie uznał, że teoretycznie bank mógł ustalać kursy w tabelach całkowicie dowolnie. Umowa nie zawierała w tym zakresie absolutnie żadnych ograniczeń.

 

Nr 3 Umowa zawiera niedozwolone postanowienia umowne

 

Sąd uznał, że klauzule odwołujące się do tabel kursowych (§ 7 ust. 1 i § 11 ust. 4 umowy) są niedozwolonymi postanowieniami umownymi.

 

Klauzula dot. wypłaty kredytu:

kredyt frankowy wyrok

 

Klauzula dot. spłaty kredytu:

kredyt frankowy wyrok

Nr 4 Kredytobiorca jest konsumentem

 

Sąd niewątpliwie stwierdził, że nasz jest konsumentem. Nabył on nieruchomość w celu nie związanym z działalnością gospodarczą czy zawodową. Kwestia statusu konsumenta nie była tej w tej sprawie kwestionowana przez bank.

 

Powodowi jako konsumentowi przysługuje ochrona prawna wynikająca z dyrektywy 13/93. Dla przypomnienia ta dyrektywa wprowadziła instytucję nieuczciwych warunków, nazwanych w naszym prawie klauzulami abuzywnymi.

 

Nr 5 Indeksacja w umowie jest głównym świadczeniem stron

 

W ocenie sądu zapisy dot. indeksacji są głównymi świadczeniami stron, ponieważ dotyczą metody oznaczenia kwoty kredytu. Indeksacja charakteryzuje natomiast sporną umowę kredytu. W tym miejscu sąd odwołał się do wyroku TSUE z 30.04.2014 r., C-26/13 Kasler i Rabai).

 

Pomimo tego, że indeksacja jest głównym świadczeniem stron, to nie została określona jednoznacznie. Zapisy dot. indeksacji odwołują się do nieweryfikowalnego w dacie zawarcia umowy i ustalanego arbitralnie przez bank kursu waluty. Taki zapis nie pozwala ocenić kredytobiorcy konsekwencji finansowych spornej umowy.

 

Nr 6 Treść umowy nie była indywidualnie ustalana

 

Sąd ustalił, że powód nie negocjował treści zapisów umowy. Przyjął też, że skoro naszemu klientowi bank przedstawił same korzyści z indeksacji, to nie mógł on podjąć w pełni świadomej, niezależnej decyzji co do zawarcia umowy.  

 

Na dodatek pracownik banku przed zawarciem umowy nie udzielił naszemu klientowi rzetelnej informacji co do ryzyka walutowego. Kredytobiorca dowiedział się jedynie o ogólnych i podstawowych warunkach umowy.

 

Nr 7 Nie wolno uzupełnić umowy średnim kursem NBP

 

Skoro nie da się ustalić wysokości zobowiązania kredytobiorcy, to nie ma ważnie zawartego kontraktu. Sąd stwierdził, że po usunięciu z umowy klauzul indeksacyjnych umowa jest nieważna. Jednocześnie nie można zastąpić usuniętych zapisów średnim kursem NBP czy innym kursem obowiązującym na rynku. Jako przyczynę braku możliwości uzupełnienia umowy sąd wskazał, że wyklucza to art. 358 kc. Przepis ten w kształcie regulującym możliwość spełnienia świadczenia w walucie polskiej na dzień zawarcia spornej umowy nie obowiązywał.

 

Osobiście uważam, że w tym zakresie argumentacja sądu jest dość uproszczona. O ile sąd wyciągnął ostatecznie dobry wniosek co do tego, że umowy nie można uzupełnić średnim kursem NBP, to nie przedstawił w tym zakresie pełnej argumentacji. Taka pogłębiona argumentacja znalazła się natomiast w dalszej części uzasadnienia przy ubezpieczeniu niskiego wkładu własnego.

 

Na marginesie dodam jedynie, że w przypadku wykrycia w umowie klauzul abuzywnych, sąd ocenia, czy umowę da się dalej wykonywać bez tych klauzul czy nie. Jeśli sąd stwierdzi upadek całej umowy, to musi rozważyć, czy narazi to konsumenta na szczególnie niekorzystne konsekwencje. W razie pozytywnej odpowiedzi, sąd krajowy może rozważyć zastąpienie klauzuli abuzywnej przepisem dyspozytywnym. Ale tylko pod warunkiem, że strony danej umowy wyrażą na to zgodę. Dopiero na tym etapie sprawdza się czy przepis dyspozytywny w ogóle istnieje.

 

Nr 8 Ubezpieczenie Niskiego Wkładu Własnego jest abuzywne

Sporna umowa zawierała zapis zwany ubezpieczeniem niskiego wkładu własnego. Na jego postawie bank pobrał od naszego klienta dwie opłaty. Naszym zdaniem opłaty te były w ogóle nienależne, ponieważ bank naliczył je niezasadnie.

 

Klauzula dot. niskiego wkładu własnego:

kredyt frankowy wyrok

 

Z umowy kredytu nie wynikało w ogóle, kto jest ubezpieczonym, kto ubezpieczającym. Brak też było definicji podstawowych pojęć, takich jak „ubezpieczenie niskiego wkładu”, „całkowita spłata zadłużenia objętego ubezpieczeniem” czy „inne zdarzenie kończące okres ubezpieczenia”.

 

Kredytobiorca musiał ponosić koszt ochrony ubezpieczeniowej, pomimo że nie był ani ubezpieczony, ani ubezpieczający. A co za tym idzie, powód nie miał w związku z tym ubezpieczeniem żadnych uprawnień.

 

Fragment uzasadnienia wyroku odnoszący się do ubezpieczenia niskiego wkładu własnego jest interesujący. W tym miejscu sąd przytoczył rozbudowaną o orzecznictwo unijne argumentację, dlaczego „redukcja utrzymująca skuteczność” jest niedozwolona.

 

Między innymi sąd stwierdził, że nie jest on uprawniony do przekształcenia treści umowy w taki sposób, aby nadać jej inny kształt nienaruszający interesu konsumenta. Takie działanie osłabiałoby prewencyjne oddziaływanie sankcji klauzul abuzywnych. Dlatego też nie można uzupełnić luk w umowie powstałych po wyeliminowaniu postanowień abuzywnych.

 

Umowa kredytu frankowego jest nieważna

 

Powyższe argumenty doprowadziły sąd do uznania umowy kredytu indeksowanego za nieważną. Główną wadą jest brak określenia kwoty kredytu, dlatego sąd stwierdził, że nieważność wynika ze sprzeczności z ustawą. Jest to najpoważniejsza wada, jaką można przypisać kontraktowi.

 

Skoro umowa kredytu frankowego jest nieważna, sąd uznał za zasadne zasądzenie od mBanku na rzecz powoda żądanych kwot. Chodzi o zapłacone raty kapitałowo-odsetkowego oraz inne opłaty. Skoro umowa nie istnieje, to nie było podstawy prawnej do pobierania przez bank tych świadczeń.

 

Sąd słusznie nie dopatrzył się możliwości kompensaty świadczenia nienależnego powoda ze świadczeniem ewentualnie przysługującym pozwanemu. Sąd miał tu na myśli automatyczne potrącenie wzajemnych świadczeń stron nieważnej umowy. W ocenie sądu nie było podstaw, aby zastosować tzw. teorię salda. Polega ona na tym, że kredytobiorca nie może żądać zwrotu świadczenia nienależnego, dopóki nie spłaci na rzecz banku kwoty kapitału.

 

W rozpatrywanej sprawie klient nie spłacił jeszcze całego kapitału wypłaconego przez bank. Dlatego też w przypadku uznania teorii salda, sąd oddaliłby jego roszczenie o zapłatę. Na szczęście sąd prawidłowo i zgodnie ze sztuką zastosował teorię dwóch kondykcji dla rozliczenia świadczenia nienależnego.

 

Zarzut przedawnienia niezasadny

 

Sąd oddalił również podniesiony przez bank zarzut przedawnienia. Należy się zgodzić ze stwierdzeniem sądu, że do nienależnego świadczenie kredytobiorcy nie można stosować 3 letniego okresu przedawnienia. Prawidłowo sąd przyjąć w tym wypadku 10 letni okres przedawnienia.

 

Jeśli chodzi o początek biegu przedawnienia, to sąd wzorcowo zastosował się do orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE. Stwierdził bowiem, że zanim konsument nie uzyska wiedzy, że umowa zawiera nieuczciwe warunki, to termin przedawnienia nie może się rozpocząć. Dlatego też, bieg przedawnienia rozpoczyna się dopiero w momencie, gdy konsument uzyskał faktyczną wiedzę o niedozwolonych zapisach w umowie.

 

Czytaj też: Czy kredyt frankowy się przedawnia?

 

Jak to sąd określił w praktyce? Ustalił to na podstawie zeznań powoda na rozprawie. Nasz klient twierdził, że o istnieniu klauzul abuzywnych w umowie kredytu dowiedział się od swojego prawnika. Czyli ode mnie. Było to na początku 2018 r. w rozmowach poprzedzających złożenie pozwu. Sąd uznał te zeznania za wiarygodne i przyjął ten termin jako początek biegu przedawniania.

 

Nie ukrywam, że cieszy mnie przyjęcie tej argumentacji przez sąd, ponieważ jest w 100% zgodna z tym, co mówi unijny Trybunał.

 

Co z odsetkami?

 

Oczywiście sąd zasądził też na rzecz kredytobiorcy odsetki od daty wymagalności roszczenia. W zakresie części roszczenia tą datę jest upływ trzydziestodniowego terminu wyznaczony w przedsądowym wezwaniu do zapłaty. Natomiast w pozostałej części data otrzymania przez pozwanego odpisu pozwu oraz modyfikacji.

 

Jakie są dalsze kroki?

 

Każdy wyrok ustalający nieważność umowy cieszy mnie jako pełnomocnika. Należy jednak pamiętać, że wyrok ten jest jeszcze nieprawomocny. Co to oznacza? To, że bank może złożyć apelację. Często klienci mnie pytają, czy w praktyce banki składają apelację. Niestety w jakiś 99% tak. Oznacza to, że dopóki wyrok nie utrzyma się w II instancji, to nie da się go egzekwować. Dla klienta oznacza to konieczność dalszego spłacania rat kredytu.

Oczywiście sam fakt złożenia apelacji nie oznacza, że wyrok się zmieni. Aby tak się stało, sąd II instancji musi dopatrzyć się błędów w wyroku. Mam nadzieję, że już niedługo będę mogła dodać post scritpum do tego artykułu z informacją, że wyrok jest już prawomocny. Trzymajcie kciuki!

Opisaną sprawę prowadziły adw. Katarzyna Cimek i adw. Agata Bicka-Cenzartowicz z Kancelarii BCC Adwokaci Polska

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

https://bccadwokaci.pl/wp-content/uploads/2021/08/logo-footer.png
Wygrywamy spory z bankami
ul. 1 Maja 47, 20-410 Lublin

Śledź nas:

https://bccadwokaci.pl/wp-content/uploads/2021/09/bcc-wupad.png

Zapraszamy na nasz blog. Jest to miejsce dla osób znajdujących się w trudnej sytuacji majątkowej. Miejsce, w którym osoba zadłużona być może znajdzie nadzieję wyjścia z trudnej sytuacji jaką jest nadmierne zadłużenie.

made by creosite